Czarna passa nadal trwa...
Choć w głowie pomysły się kłębią to nijak nie mogą wyjść na światło dzienne...
Nie wiem o co chodzi...
Mam nadzieję, że to szybko minie, wystawa coraz bliżej a prac do pokazania w ogóle nie przybywa.
Żeby nie było, że kolejnej (czyli wczorajszej) pół nocy nie spałam i znów niczego nie zrobiłam - wyciągnęłam kiedyś przygotowaną z papieru wizytówkowego i koronki bazę kartki (zrobiłam ją przy okazji tworzenia TEJ ślubnej karteczki), dodałam tu jakieś takie wykrojnikowe "gałązki" oraz okrągłą serwetkę również wycięte wykrojnikami z papieru wizytówkowego, amorka oraz kilka papierowych kwiatków i w pół godziny karteczka była gotowa.
Karteczka nie ma na razie żadnego napisu, z powodzeniem może stać się Pamiątką Chrztu Świętego zarówno dla dziewczynki jak i dla chłopca, stąd w chwili obecnej brak jej spersonalizowania.
I tak, o godzinie około czwartej nad ranem z "prawie" czystym sumieniem mogłam się położyć spać...
Po kilku godzinach snu, tuż po śniadaniu urządziłam karteczce sesję zdjęciową i dopiero po zrobieniu zdjęć dojrzałam, że jednak nie wszystkie przyklejone papierowe kwiatki są białe.
Cóż zrobić, była to już tzw "musztarda po obiedzie", a że "na żywo" brak jednolitego koloru kwiatków nie rzuca się tak bardzo w oczy nie próbowałam już tego stanu rzeczy zmieniać...
Zapraszam do obejrzenia moje pomysłu na okiełznanie papieru wizytówkowego...
Moim zdaniem całkiem udanego:):):)
Miłej niedzieli życzę:)




