No nie byłabym sobą gdybym i tym razem nie zrobiła czegoś "na ostatnią chwilę"...
O urodzinach Alicji (koleżanki z przedszkola mojego syna) wiedziałam conajmniej od dwóch tygodni.
Po drodze do załatwienia było parę innych ważniejszych spraw jednakże wyłuskałabym kilka chwil na przygotowanie choćby kartki na dobry początek... Ale nie... Musiało być "jak zawsze"...
No dobrze, nie ma co tego roztrząsać....
Wczoraj gdy wychodziliśmy na te urodziny w prezentach jeszcze dosychał klej ...
Lakier na skrzyneczce już się nie kleił ale mimo wszystko wymagał conajmniej dwudziestoczterogodzinnego schnięcia (o czym oczywiście poinformowałam mamę Alicji).
Oj dobrą decoupage'żystką to ja chyba nigdy nie będę hehehehe...
Nie mam zmysłu kompozycyjnego... Nie potrafię fajnie połaczyć wzorów z różnych serwetek... Że nie wspomnę o lakierowaniu... Ech...Tutaj przydałby mi się porządne szkolenie.
Oprócz Skrzyneczki zrobiłam także karteczkę z życzeniami.
... która swoim rozmiarem idealnie pasuje do pudełeczka:)
Ozdobiłam jeszcze notatnik kupiony w sklepie papierniczym.
Kolorystyka i kartki i "zapiśnika" została narzucona przez ten notatnik właśnie...
Chciałam kupić w kolorze niebieskim (w ulubionym kolorze Alicji), ale w sklepie mieli tylko notatniki w kolorze pomarańczowym, więc kupiłam co mieli i w ten pomarańcz wkomponowałam jakoś niebeskości...
W notatniku musiłam zmienić "wykończenie" motylków...
Ćwieki były tu źle przyczepione i po jakimś czasie odpadły więc zmuszona byłam przykleić na motylki inne ozdoby (ale tego już nie mogę pokazać, ponieważ nie było już czasu na zrobienie zdjęć poprawek...).
I jeszcze zdjęcia grupowe prezentów (komplet składający się z kartki urodzinowej i notatnka bardzo mi się podoba)...
Kolor sukienki aniołka ze skrzyneczki odbiega zdziebko od reszty... Ale tego zmienić już nie mogłam.. Siła wyższa:):):)